czwartek, 11 czerwca 2015

Linery, który się nie sprawdziły! #eyeliner #catrice #Bourjois, #Liner Feutre

Niemal codziennie używam eyelinera. Kreska na oku dodaje uroku.
Od eyelinera oczekuje żeby nie spływał i zapewniał 100% czerń.
Chcę, żeby kreska przez przynajmniej kilka godzin wyglądała tak jak po pomalowaniu jej i nic się z nią nie działo. Moja skóra wydziela wiele sebum. Dlatego sięgam po te produkty do malowania kresek z napisem WATERPROOF. Czasem z ciekawości wezmę coś innego. Od czasu do czasu testuje nowości.
Ostatnio dwa razy pod rząd trafiłam na bubla:
1. Bourjois,  Liner Feutre eliner w pisaku. Cena w promocji w Superpharm około 19 zł z ponad 30-stu. Kiepściutko.
- brak intensywnej czerni,
- pisak wysycha i trzeba go zwilżać,
- odbija się na powiece,
- trzeba poprawiać i kontrolować co się dzieje z oczami.
Po kilku godzinach w pracy wyglądałam mówiąc delikatnie- nieświeżo, kreska a właściwie to co z niej zostało przypominało smoky eyes po całonocnym melanżowaniu.
 

2. Catrice, Liquid Liner. WATERPROOF. Zapłaciłam za niego 18 zł. Pisak naprawdę zapowiadał się świetnie. Poręczny kształt aplikatora. Końcówka bardzo okej. Kolor intensywny, fajne krycie i na tym dla mnie się kończy. Eyliner spływa z oka. Fajnie wygląda tak do 1 - 2 godzin. Później spływa, odbija się na powiece nadając efekt heroin make up czy Amy Winehous po afterparty. Gorszy jest tylko ten z posta wymieniony wcześniej.
Nie musisz- to nie kupuj.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz